5,00

Miłośnik skrzypiec i miłośnik języka na - od lat także najwybitniejszy pisarz kataloński. Mowa oczywiście o Jaume Cabré, który po wydaniu w 2011 roku powieści Wyznaję stał się jednym z najważniejszych pisarzy europejskich. Jego wielokrotnie nagradzane książki przetłumaczono na kilkanaście języków i wydano w setkach tysięcy egzemplarzy. Agonia dźwięków to w tym wypadku pierwszy Cabre recenzującej, no cóż czasami ostatni będą pierwszymi…

Okładkowo:

Początek XX wieku. Na końcu świata, gdzie diabeł mówi dobranoc, dogorywa w ciszy zapomniany przez Boga, ludzi i monsiniora Maurycego, biskupa diecezji Feixes, warowny klasztor La Ràpita, siedziba mniszek klauzurowych. Przewodzi im wielebna matka Dorotea, kobieta surowa i pozbawiona poczucia humoru.

Brat Junoy, utalentowany muzyk, zostaje tam zesłany w charakterze spowiednika. Pozbawiony dostępu do instrumentów franciszkanin dzięki sile wyobraźni nieustannie przenosi się do abstrakcyjnego raju muzyki, oazy swojej samotności. W imię zdrowego rozsądku prowadzi także ambicjonalną wojnę ze zgorzkniałą matką przełożoną, niespełnioną poetką. Brat Junoy jest zdania, że umartwianie się nie przybliża nikogo do Boga, a niedożywienie wywołuje halucynacje.

Po proteście przeciw surowej karze nałożonej na dwie nowicjuszki – z których jedna umiera, druga zaś opuszcza klasztor – popada w ostry konflikt z matką przełożoną, trafia do aresztu i staje przed sądem diecezjalnym oskarżony o herezję, nadużycia i samowolę. Rozpoczyna się proces, podczas którego wszystko zdaje się przemawiać przeciw bratu Junoyowi… W świecie, który nie podziela jego pasji, pada ofiarą nietolerancji.

Jakże to znajome i współczesne ten świat… „który nie podziela naszych pasji”. A Cabre w formie, pełnej pasji, powieści gotyckiej, po raz kolejny dowodzi maestrii słowa i stylu literackiego. I w tym wypadku świat w dużej mierze podziela jego pasję…

Bohaterowie „stworzeni” wręcz perfekcyjnie, absolutnie unikatowi, sprawiają, że od początku pałamy do nich jasno określonymi uczuciami, ale i postacie drugoplanowe są nietuzinkowe i godne uwagi. Cabré mimo swego perfekcjonizmu nie posuwa się do krytyki wiary, czy religii. On posługuje się subtelną ironią, którą zaraża także nas…  odbiorców jego prozy i zaciekawia, do tego stopnia, że po długim oczekiwaniu, aż szum wokół niego ucichnie, aż się fani nacieszą (przekornie czekałam) w końcu uległam, bo szum nie ucicha, a fani nadal szaleją.

Sięgnę od końca po kolejne jego książki. W sumie to też jest jakiś sposób poznawania pisarza… od ujścia do źródeł.

agonia dzwiekow


5,00