4,00

Aida Amer (rocznik ’68) pół Polka, pół Arabka – wychowała się na styku dwóch kultur. Z wykształcenia archeolog i aranżer wnętrz, pisarstwem zajmuje się w czasie wolnym. Mieszka w Krakowie. Zadebiutowała opowiadaniem Igor i Igor, Natomiast Rantis była jej pierwszą powieścią. Do młodszych czytelników zaadresowała Opowieści spod oliwnego drzewa, zaś najnowsza jej książka nosi tytuł: Kroniki z życia ptaków i ludzi.

okładkowo: Dwie rodziny, polską i niemiecką, łączy niewidzialna nić. Sztulmowscy z Podlasia i Stuhlmacherowie z Prus Wschodnich nigdy się nie spotkali, ale ich losy w czasach wielkich wydarzeń historycznych splotły się w niezwykły sposób. Przesiedleni Sztulmowscy zajmują dom Stuhlmacherów. Ten sam budynek, ta sama ziemia, ten sam cmentarz, cień tych samych bocianich skrzydeł nad głowami. I mały Fritz Stuhlmacher, chudy nieszczęśnik ze skrzypcami w dłoni, który staje się parobkiem we własnym domu.

„Kroniki z życia ptaków i ludzi” to poruszająca opowieść o ziemi, która w burzliwym okresie międzywojennym była tyglem narodów i religii, później zaś stała się świadkiem wielkiej nikczemności i poruszającego bohaterstwa. Stanowiła tło dla życia ludzi i ptaków, ich wędrówek, cierpienia, walki i poszukiwania szczęścia.

Trzeba mieć coś w sobie z Szeherezady by tak opowiadać, Aida Amer ma ten gen bajarza na pewno, choćby częściowo z racji pochodzenia. W trakcie czytania każdej z jej książek wpadałam w swoistą „studnię czasu” z której nie chciałam wracać zbyt szybko… Tak stało się i w przypadku Kronik...

Pisarka mnogość wątków i bohaterów fenomenalnie łączy i przeplata pięknym stylem (dopracowanym w każdym detalu). Zadziwia i zachwyca język, jego plastyczność i empatia, która idzie w parze z momentami wręcz brutalnym realizmem. Proza bardzo realistyczna a zarazem niebywale magiczna, gdzie losy ptaków i ludzi łączą się i rozdzielają nie tylko na Podlasiu, ale i w innych miejscach Polski czy Europy.Tej opowieści nie da się nie ulec. Ktoś się założy?


4,00